Random Article


 
 

Robert M. Wegner – „Niebo ze stali. Opowieści z meekhańskiego pogranicza”

 
 
Overview
 

Autor:
 
Wydawnictwo:
 
Seria: ,
 
Rok wydania: 2012
 
ISBN: 978-83-61187-41-7
 
Liczba stron: 677
 
Ocena
7.5
7.5/10


 


0
Opublikowano 30 kwietnia 2013 przez

S

trony świata się Wegnerowi skończyły, toteż po dwóch tomach opowiadań rozgrywających się na meekhańskich pograniczach przyszedł czas na pełnowymiarową powieść osadzoną w tych samych realiach. Historia doskonale zna przypadki pisarzy, którzy z krótką formą radzą sobie świetnie, wiele jednak tracąc przy próbach skonstruowania czegokolwiek dłuższego. Taki spadek formy niejeden czytelnik widzi pomiędzy opowiadaniami o wiedźminie Geralcie pióra Andrzeja Sapkowskiego zebranymi w Ostatnim życzeniu i Mieczu przeznaczenia a pierwszą częścią zasadniczej Sagi o wiedźminieKrwią elfów. U Wegnera trudno się jednak dopatrzeć obniżenia lotów. Owszem, w Północy – Południu oraz Wschodzie – Zachodzie nagromadzenie mocnych akcentów i punktów kulminacyjnych generowało wrażenie, że akcja gna na złamanie karku, natomiast w Niebie ze stali wyczuć można jej wyraźne zwolnienie. Autor rekompensuje to jednak widowiskowością opisywanych wydarzeń oraz prowadzeniem jednocześnie kilku wątków skupionych wokół różnych bohaterów.

W powieści znaleźć więc można akcenty szpiegowskie osnute wokół tajemniczych morderstw i zaginięć, motywy podróży poprzez przedziwne światy, tradycyjne już w prozie Wegnera tarcia na styku różnorodnych kultur, ale Niebo ze stali jest przede wszystkim historią wielkiej bitwy oraz przygotowań do niej. Wozacy Verdanno wyruszają w szaleńczą wędrówkę ku utraconym ziemiom, karawany składające się z tysięcy ludzi, wozów i koni usiłują dokonać niemożliwego, a sam karkołomny przemarsz przez góry to zaledwie przedsmak spodziewanych trudności.

niebo_ze_stali

Bohaterowie znani czytelnikowi z Północy i Wschodu (Altsina i Yatecha niestety w tej powieści nie spotkamy) stają się jedynie figurkami wplecionymi w losy tej nieprzeliczonej ludzkiej masy. Nie znaczy to jednak, że w opowieści zakreślonej na szeroką skalę Wegner zapomina o jednostkach. Wręcz przeciwnie – losy Kailean i jej przyjaciółki Dagheny wplątanych w dworskie intrygi oraz Kennetha i jego nowych krnąbrnych podkomendnych nadają Niebu ze stali kolorytu.

Nawet nie będąc zdeklarowanych fanem literatury militarnej trudno nie docenić tego, jak swobodnie w takiej tematyce porusza się autor. Na opisy wojskowych manewrów i starć, zagłębianie się w zagadnienia taktyczne i strategiczne przeznaczono w książce naprawdę sporo miejsca. Jednak wszystko to jest po prostu ciekawe. Tempo akcji nie zwalnia w takich momentach, a opisy są tak dalekie od suchych, niezrozumiałych rozkazów nakreślonych starannym pismem na pergaminie, jak to tylko możliwe. Ukłony należą się Wegnerowi także za skrzętne opracowanie nietypowej militarnej strategii Verdanno, opartej na oddziałach konnych rydwanów i wozów bojowych.

I choć niektóre z wprowadzonych w Niebie ze stali elementów i wątków mogą budzić wątpliwości tych, którzy cenią sobie literaturę fantasy w jak największym stopniu odartą z elementów charakterystycznych dla tego nurtu, w Opowieściach z meekhańskiego pogranicza nadal nic nie dzieje się „bo tak”, za jedyne wytłumaczenie mając wolę jakiegoś bytu wyższego, z definicji niezrozumiałą dla maluczkich ludzkich umysłów.

Jedynym znaczącym minusem powieści, jeśli w ogóle można to tak nazwać, jest fakt, że Niebo ze stali nie dodaje zbyt wielu elementów do układanki, która w przyszłości ma prawdopodobnie połączyć losy wszystkich poznanych dotąd bohaterów. A na kolejną część kolejną, być może dającą wreszcie jakieś konkretne odpowiedzi, przyjdzie jeszcze poczekać. Choć jest światełko w tunelu dla tych, którym się nie uśmiecha długie rozstanie z Imperium Meekhańskim – krążą słuchy, jakoby następny tom Opowieści z meekhańskiego pogranicza miał się ukazać jeszcze w tym roku.

Recenzja napisana dla lubimyczytac.pl.
Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Powergraph.

 


Jezebel

 
Czasem mówią, że paskudna ruda wiedźma, innym razem, że zwiewna baśniowa istotka, żyjąca nad plumkającym strumyczkiem w samym środku prastarego lasu. W rzeczywistości jedno i drugie jest prawdą ;o) Na Kapryfolium pełni funkcję wiedźmy naczelnej, opiekuna działu literackiego, głównego recenzenta i korektora.