Random Article


 
 

VIOLEMI – The Slave of Delusion

 

 
Overview
 

Wykonawca:
 
Wydawca:
 
Gatunek: ,
 
Rok wydania: 2010
 
Kraj: Polska
 
Ocena
8.0
8/10


 


2
Opublikowano 24 września 2010 przez

V

iolemi – The Slave Of Delusion to niskobudżetowy, niezależny projekt muzyczny, w co naprawdę trudno uwierzyć. Muzyka została skomponowana na 117 instrumentach przy 34 miesiącach łącznego czasu produkcji. W partiach wokalnych brał udział 80-osobowy chór mieszany, sopran solo oraz dwoje wokalistów.

Ten swoisty koncept-album to brzmienie czerpiące z najwyższej półki Hollywoodzkiego kina. A i nie całkiem kina, bo album łączy z sobą nie tylko symfoniczną muzykę filmową ale również operę oraz musical.
Wszystko to by kompozycje Pawła Pudło mogły wyrwać nas z rutynowego uśpienia i przenieść do świata pełnego iluzji, pragnień i pasji.
Odpowiedzialny za nie producent jest w swoim brzmieniu potężny niczym Hans Zimmer, malowniczy jak Howard Shore, a jego subtelność w melodii mógłbym porównać do Alexandre’a Desplat.

Za historię i teksty utworów odpowiada Anna Osowska, która nakreśliła ją słowem oraz kartograficznymi narzędziami, tworząc przy tym mapę Arstonaroth, krainy o której słyszymy. Literacka część albumu nazywana jest fantastyką, jednak nie znajdziemy tutaj szybujących smoków, nie natkniemy się na oddziały orków, nie zapamiętamy błyskających w powietrzu zaklęć. To epicka historia przypominająca mi prozę George’a R.R. Martina – ‚Pieśń Lodu i Ognia’

 

W królestwie odciętym od reszty świata, otoczonym pasmem gór i gęstwiną lasów, życie toczy się szczęśliwie i dostatnio. Świadoma decyzja pierwszych mieszkańców, aby uniemożliwić wszelki dostęp z zewnątrz przyniosła z upływem czasu zamierzony rezultat: w królestwie tym, zwanym Arstonaroth, nikt już nie wspomina dawnych czasów, naznaczonych krwią, niewolą i cierpieniem, czasów wojen i walk o władzę absolutną.

Przez prawie pięćset lat rządy w Arstonaroth sprawuje ród Ottarchów ? rządy mądre, sprawiedliwe, oparte na tradycji. Nieoczekiwana zbrodnia burzy jednak istniejący porządek ? gdy król ginie z ręki syna, a tron obejmuje jego córka, Violemi, w królestwie nic już nie jest takie jak dawniej?

 

Album wydany jest w pudełku dvd, w okładce nawiązującej do formy plakatu filmowego.
Z przodu wyeksponowany tytuł, a tym samym imię bohaterki przedstawionej na tronie, z tyłu krótka notka dystrybutorska, spis utworów, fotografiki stylizowane na ujęcia filmowe oraz stopka produkcyjna złudnie przypominająca tą z… tak, tak, produkcji filmowych.
Tę nietypową formę zawdzięczamy pierwotnym założeniom projektu, który miał się składać z dwóch integralnych części: warstwy muzycznej i obrazu. Ze względu na problemy plany zostały zmienione i tak Violemi zmieniło się w ilustrowaną dźwiękiem przygodę, nabierając przy tym niepowtarzalnego charakteru.

Pierwsze dwa utwory na płycie to około dwuminutowe, bardzo dynamiczne orkiestralno-chórowe aranżacje, napisane jak pod dwa promujące przedsięwzięcie trailery. Dopiero Childhood Land rozpoczyna tak naprawdę historię w bardzo subtelny i tajemniczy sposób, by po prologu zrobić miejsce na silną sekcję smyczkową w pełnym wyniosłości i smutku Discordance and Tragedy. Zakończenie narracji to majstersztyk, akcja posuwa się cały czas naprzód, by urwać się w tragiczny, bardzo wymowny sposób.

The Crown of Arstonaroth to zdecydowanie moja ulubiona kompozycja na tym albumie. Operowy sopran z sekcją smyczków płyną obok siebie w tak otwartej przestrzeni. Za każdym razem wyobrażam sobie jastrzębia lecącego nad zamkniętym królestwem. Wszystko uspokaja się, by temat powtórzyć mógł nostalgiczny smyczek.
Na myśl przychodzi mi porównanie do tematu ze ‚Złotego Kompasu’ umuzycznionego przez Alexandre’a Desplat.

Corren’s Battle March to, jak sama nazwa wskazuje, bardzo batalistyczna aranżacja, której nie powstydziłby się Howard Shore w Tolkienowej Trylogii… gdyby miał to być musical. Bardzo melodyjny refren tragicznie odbił się od pełnego porażki gniewnego cedzenia. Ukłon w stronę Krzysztofa Forkasiewicza za tak dobre aktorstwo.
Męskie partie porywają również w Full of Sorrow czy Hopes, gdzie linię wokalną bogato wspiera orkiestra. To cecha całego albumu, instrumenty dęte grające unisono z wokalistą, bądź wspomagające jego głos w harmonii. Niebanalne, bardzo ciekawie rozpisane.

No return to perfekcyjne zakończenie historii. Potężne chóry, bogata orkiestra i duet powieściowego rodzeństwa. Pauza w środku kompozycji wzmaga napięcie i mile zaskakuje. To zresztą kolejna cecha, która odnosi się do całego albumu. Paweł Pudło to mistrz napięcia i mocnego uderzenia.

Przy Delusion zbędny jest dopisek ‚Ending Credits’, napisy przecież pojawiają się pod powiekami same. Nie byłem do tej pory świadomy, że ten filmowy zabieg to klisza, która tak głęboko utkwiła w mojej świadomości. Epicki, chóralno-orkiestralny Legnacheriani to dalszy ciąg filmowej stylizacji. W tym momencie uśmiecham się szeroko w kinie, zabieram plecak, ubrania i nie potrafię oderwać się od fotela.

Jako utwory bonusowe pojawiają się również Delusion w wersji jazzowej oraz wcześniejsze tematy Violemi, Correna oraz prolog w wersji instrumentalnej.

Być może nie powinienem tego pisać, ale jestem bardzo zadowolony z tego, że projekt Pawła Pudło i Anny Osowskiej to stricte muzyczna podróż do Arstonaroth.
Obawiam się, że mimo całej swojej mocy Violemi – The slave of Delusion paradoksalnie straciłby na wydźwięku, swojej ilustracyjnej formie, gdyby towarzyszył mu obraz. Ta płyta to przede wszystkim muzyczny detal, opowiadanie nutą, emocjami w głosie postaci, marszowymi smyczkami. To perfekcyjna symbioza kruchego piękna z batalistyczną potęgą mająca niebywałą moc kreślenia akcji poprzez oczy naszej wyobraźni. Gesty aktorów oraz fantastyczne widoki mogłyby skierować widza w nieco inny świat iluzji, dość często odbierany w dniu codziennym i nie tak wyjątkowy.

Wszystkim zainteresowanym polecam oficjalną stronę internetową projektu, gdzie można zapoznać się z utworami, szczegółami historii, przeczytać o przedsięwzięciu a także wzbogacić swoje wyobrażenia bohaterów fotografikami wykonanymi przez Davida Szatarskiego.

Próbki odsłuchać można również na stronie myspace

Tracklista:
TRAILER MUSIC
01. Si Vis Pacem…
02. Ad Victoriam
VIOLEMI – THE SLAVE OF DELUSION STORY
03. Childhood Land
04. Discordance and Tragedy
05. The Crown of Arstonaroth
06. Corren’s Battle March
07. Full of Sorrow
08. Hopes 01:08
09. The Battle for Arstonaroth
10. No Return
11. Delusion (End Credits Song)
12. Legnacheriani (End Credits Suite)
BONUS
13. Violemi Theme – Hopeless
14. Violemi Theme – Melancholy
15. Corren’s Battle March (instrumental version)
16. No Return (instrumental version)
17. Delusion (jazz version)

 


Vincent Venoir

 
Redaktor Naczelny, twórca podcastu, webmaster, odpowiedzialny głównie za dział inspiracji. Rysownik, ilustrator, grafik komputerowy z zawodu, tym samym szczęśliwy i wiecznie niespełniony pracoholik. W wolnym czasie muzyk i zapalony gracz konsolowy. Miłośnik niecodziennych aranżacji dźwięków, fantastyki drukowanej oraz komiksów. Wielbiciel lisów i waleni.


  • Tess

    Dobrze, że istnieją portale i osoby wskazujące muzykę, której bez nich można by nigdy nie znaleźć.

    Ino zgrzyta mi: „Męskie partie porywają również w Full of Sorrow czy Hopes, gdzie linię wokalną bogato wspiera orkiestra.”

    „Wzbogaca” załatwiłoby sprawę bez podobnych dziwadełek. Wystrzegaj się też spiętrzeń zaimków „ta,”, „To”, „ten”.
    Kilka pociągnięć gumką do ołówka i otrzymamy profesjonalny warsztat recenzencki, który w Twoim przypadku znajduje się we wcale bliskim zasięgu, może nawet dostrzeżesz go z okna. ;)

    PS. Strona ładnie się „układa” w percepcji. No i ładniutka jest, choć początkowo zakrętasów było dla mnie za dużo (w nazwie portalu), ale przyzwyczaiłam się i kupiłam pomysł. Jedyne, co może trochę wadzić, to automatyczne przewijanie; ja osobiście lubię mieć kontrolę nad tym, co czytam, znaczy, żeby nie skakało, ale to kwestia gustu, jedni wolą ruchome elementy, inni nie, ja tam wolałabym przycisk „Przewiń”. Detale w rodzaju „Czytaj dalej”, na „zaśniedziałej tabliczce” dodają smaczku, wszystko tworzy spójną całość i nie sprawia wrażenia, że strona jest efemerydą, nad którą przestaniemy pracować po miesiącu, bo nam się znudzi. Solidna robota i ciekawe miejsce w sieci. :)

    • Mr.Crumbled

      Bardzo dziękuję za wskazówki i miłe słowa.
      Obiecuję, że zarówno miejsce, jak i jego zawartość będą jedynie podnosić swój poziom ;)